Artur
Żmijewski znany jest widzom głównie jako doktor Burski w serialu
"Na dobre i na złe". Już niedługo jednak będą oni
musieli przyzwyczaić się do jego nowego wizerunku. Zamiast w
lekarskim kitlu zobaczymy go bowiem na ekranie w... sutannie.
Niedawno spotkaliśmy aktora na planie nowego serialu "Ojciec
Mateusz", gdzie wciela się w tytułową postać księdza
detektywa.
Jak
pan się czuje w sutannie? Podobno mundur kształtuje
człowieka?
Dobrze, nie sprawia mi to wielkiego kłopotu. Nie mam wrażenia, że jestem w nim zamknięty i ograniczony.
Dobrze, nie sprawia mi to wielkiego kłopotu. Nie mam wrażenia, że jestem w nim zamknięty i ograniczony.
Czego
możemy się spodziewać po "Ojcu Mateuszu"? Słyszałem,
że choć jest to licencyjna wersja kręcona na podstawie włoskiego
pierwowzoru "Don Mateo", to została ona przystosowana do
polskich warunków. Czym wasza opowieść będzie się różniła od
oryginału?
Cóż więcej mogę odpowiedzieć na to pytanie? Czym nasz serial będzie się różnił od oryginału, widzowie zobaczą dopiero, kiedy będzie gotowy i pojawi się na ekranie. Na razie sami troszeczkę eksperymentujemy, mamy pewne założenia, ale wolałbym o tym nie opowiadać. Lepiej to samemu ocenić. Na pewno nie będzie to kalka serialu włoskiego. U nas są inne postacie i inne wątki, a scenariusz nie jest spisany jeden do jednego z tamtego serialu i tak sfilmowany.
Cóż więcej mogę odpowiedzieć na to pytanie? Czym nasz serial będzie się różnił od oryginału, widzowie zobaczą dopiero, kiedy będzie gotowy i pojawi się na ekranie. Na razie sami troszeczkę eksperymentujemy, mamy pewne założenia, ale wolałbym o tym nie opowiadać. Lepiej to samemu ocenić. Na pewno nie będzie to kalka serialu włoskiego. U nas są inne postacie i inne wątki, a scenariusz nie jest spisany jeden do jednego z tamtego serialu i tak sfilmowany.
Czy
będzie to poważny serial kryminalny z pościgami i strzelaninami,
czy raczej pogodna opowieść detektywistyczna z elementami
komediowymi?
To nie jest poważna opowieść kryminalna. Nie ma tego we włoskiej wersji, nie będzie też i w polskiej. To nie jest kino sensacyjne i nigdy nie było to naszym założeniem.
To nie jest poważna opowieść kryminalna. Nie ma tego we włoskiej wersji, nie będzie też i w polskiej. To nie jest kino sensacyjne i nigdy nie było to naszym założeniem.
Kim
jest tytułowy ojciec Mateusz?
Na pewno będzie to ksiądz nieszablonowy. Nie będziemy tu mocno eksploatowali sfery duszpasterskiej, wręcz przeciwnie. Na pierwszym planie będzie wątek detektywistyczny i jego pasja do rozwiązywania zagadek kryminalnych. To będzie taki detektyw w sutannie, umysł analityczny z dość dużą energią życiową. Chciałbym, żeby ojciec Mateusz miał w sobie dobrą energię w stosunku do innych ludzi, z którymi się styka i dawał widzom dobry przekaz energetyczny. Myślę, że cały serial będzie miał w sobie pozytywną energię, na to liczymy. A on, no cóż, ma być energiczny i nietypowy.
Na pewno będzie to ksiądz nieszablonowy. Nie będziemy tu mocno eksploatowali sfery duszpasterskiej, wręcz przeciwnie. Na pierwszym planie będzie wątek detektywistyczny i jego pasja do rozwiązywania zagadek kryminalnych. To będzie taki detektyw w sutannie, umysł analityczny z dość dużą energią życiową. Chciałbym, żeby ojciec Mateusz miał w sobie dobrą energię w stosunku do innych ludzi, z którymi się styka i dawał widzom dobry przekaz energetyczny. Myślę, że cały serial będzie miał w sobie pozytywną energię, na to liczymy. A on, no cóż, ma być energiczny i nietypowy.
Jakim
sprawom będzie stawił czoła ojciec Mateusz?
Będą to sprawy czysto kryminalne i z kościołem nie będą miały nic wspólnego. Mogę tylko powiedzieć, że będzie się zajmował sprawami ciekawymi. Wątek kościelny będzie się pojawiał tylko dlatego, że mój bohater jest księdzem.
Będą to sprawy czysto kryminalne i z kościołem nie będą miały nic wspólnego. Mogę tylko powiedzieć, że będzie się zajmował sprawami ciekawymi. Wątek kościelny będzie się pojawiał tylko dlatego, że mój bohater jest księdzem.
Wszystkie
sprawy kryminalne będzie pan rozwiązywał sam, czy będzie pan miał
jakiego� pomocnika?
Jak na razie ksiądz Mateusz najchętniej kontaktuje się z aspirantem Noculem, którego gra Michał Piela. Trudno go jednak nazwać prawą ręką ojca Mateusza. To raczej mój bohater naprowadza go na pewne wątki, które powinny być wzięte pod uwagę w śledztwie. A on wprowadza w życie jego rady.
Jak na razie ksiądz Mateusz najchętniej kontaktuje się z aspirantem Noculem, którego gra Michał Piela. Trudno go jednak nazwać prawą ręką ojca Mateusza. To raczej mój bohater naprowadza go na pewne wątki, które powinny być wzięte pod uwagę w śledztwie. A on wprowadza w życie jego rady.
Rozumiem,
że ojciec Mateusz będzie nieco w cieniu, a cały splendor spadnie
na policję?
Ojciec Mateusz będzie osobą, która pomaga aspirantowi Noculowi w otwieraniu nowych wątków. Mój bohater nie będzie prowadził śledztw na własną rękę tylko po to, aby na koniec poinformować o ich wynikach policję, ale będzie naprowadzał go na pewne tropy i ślady.
Ojciec Mateusz będzie osobą, która pomaga aspirantowi Noculowi w otwieraniu nowych wątków. Mój bohater nie będzie prowadził śledztw na własną rękę tylko po to, aby na koniec poinformować o ich wynikach policję, ale będzie naprowadzał go na pewne tropy i ślady.
Wzorował
się pan na włoskim pierwowzorze?
Widziałem kilka oryginalnych odcinków, ale nie zamierzam się na tej wersji wzorować. Chcemy, żeby nasz serial różnił się od oryginału możliwie najpiękniej.
Widziałem kilka oryginalnych odcinków, ale nie zamierzam się na tej wersji wzorować. Chcemy, żeby nasz serial różnił się od oryginału możliwie najpiękniej.
Spotykamy
się w Sandomierzu. Czy akcja całego serialu będzie się toczyła
tutaj?
Tak, cała opowieść osadzona jest w Sandomierzu i tu będziemy kręcili plenery. Chcemy, aby to piękne miasto nadało naszemu filmowi specyficzną atmosferę. Oczywiście z technicznego punktu widzenia ciężko tu kręcić wszystkie sceny, bo nie da się przez kilka miesięcy utrzymać całej produkcji i aktorów z dala od ich miejsc zamieszkania i teatrów, w których na co dzień pracują. Ja też od września będę zajęty w Teatrze Narodowym i trudno, żebym codziennie wyjeżdżał dwieście kilometrów od domu. Dlatego wnętrza - plebania, kościół i komisariat będą w Warszawie lub gdzieś w okolicach.
Tak, cała opowieść osadzona jest w Sandomierzu i tu będziemy kręcili plenery. Chcemy, aby to piękne miasto nadało naszemu filmowi specyficzną atmosferę. Oczywiście z technicznego punktu widzenia ciężko tu kręcić wszystkie sceny, bo nie da się przez kilka miesięcy utrzymać całej produkcji i aktorów z dala od ich miejsc zamieszkania i teatrów, w których na co dzień pracują. Ja też od września będę zajęty w Teatrze Narodowym i trudno, żebym codziennie wyjeżdżał dwieście kilometrów od domu. Dlatego wnętrza - plebania, kościół i komisariat będą w Warszawie lub gdzieś w okolicach.
Jak
się panu podoba miasto? Miał pan już okazję, żeby je
zwiedzić?
Bardzo mi się podoba, choć oglądam je głównie podczas kręcenia zdjęć, bo nie mam czasu na spacery. Pracę zaczynamy wcześnie rano, a kończymy wieczorem. Byłem tu już wiele lat temu i bardzo mi się podobało, ale różnica między tym, co było kiedyś, a teraz jest ogromna. Teraz miasto jest odremontowane i dużo ładniejsze. Ma też tę zaletę, że nie ma tu wielu turystów i czuje się powietrze...
Bardzo mi się podoba, choć oglądam je głównie podczas kręcenia zdjęć, bo nie mam czasu na spacery. Pracę zaczynamy wcześnie rano, a kończymy wieczorem. Byłem tu już wiele lat temu i bardzo mi się podobało, ale różnica między tym, co było kiedyś, a teraz jest ogromna. Teraz miasto jest odremontowane i dużo ładniejsze. Ma też tę zaletę, że nie ma tu wielu turystów i czuje się powietrze...
Jak
mieszkańcy reagują na pana widok w sutannie?
Zdziwieniem,
ale jest to raczej pozytywne zaskoczenie.
A
pan nie zdziwił się, kiedy dostał tę propozycję?
Jestem aktorem i grywam różne role, raz księży, raz policjantów, raz złodziei, a innym razem lekarzy. Nigdy nie ukrywałem, że w mojej pracy interesuje mnie zmienność i nie chcę się przywiązywać do jednego wizerunku. I mam nadzieję, że tak się nie stanie.
Jestem aktorem i grywam różne role, raz księży, raz policjantów, raz złodziei, a innym razem lekarzy. Nigdy nie ukrywałem, że w mojej pracy interesuje mnie zmienność i nie chcę się przywiązywać do jednego wizerunku. I mam nadzieję, że tak się nie stanie.
Do
tej pory kojarzył się pan z postacią lekarza, doktora Burskiego z
"Na dobre i na złe". Zastanawiał się pan, jak widzowie
będą reagowali na rolę ojca Mateusza?
Nie wiem jak zareagują. Chciałbym stworzyć postać wiarygodną, która zapisze się w pamięci widzów w fajny sposób. Po to, to robię.
Nie wiem jak zareagują. Chciałbym stworzyć postać wiarygodną, która zapisze się w pamięci widzów w fajny sposób. Po to, to robię.
Nie
boi się pan zaszufladkowania?
A dlaczego miałbym się bać? Rola księdza jest jak każda inna, przynajmniej ja jš tak traktuję. Gdyby mi miała zamknąć drogę do dalszej pracy, to dziwnie bym się czuł. Moi koledzy też grali księży, Piotr Adamczyk wcielił się nawet w papieża, nie przeszkadza mu to jednak w graniu innych ról i to z dużym sukcesem. Niedawno mogliśmy go podziwiać nawet w lekkiej komedii romantycznej "Nie kłam kochanie". I dał radę. Nie mam poczucia misji w moim zawodzie. Wiem, że muszę swoją pracę wykonywać na tyle rzetelnie, żeby dać ludziom wiarygodny produkt. Nie zamierzam też ewangelizować widowni. To nie mój cel.
Serial jest osadzony w kościele, bo jego bohaterem jest ksiądz, ale nie na tym się skupiamy. Pokazujemy fajne historie, które powinny widzom dać trochę do myślenia. Każdy odcinek to zamknięta historia, w której zawarty jest pewien ładunek emocjonalny i morał.
A dlaczego miałbym się bać? Rola księdza jest jak każda inna, przynajmniej ja jš tak traktuję. Gdyby mi miała zamknąć drogę do dalszej pracy, to dziwnie bym się czuł. Moi koledzy też grali księży, Piotr Adamczyk wcielił się nawet w papieża, nie przeszkadza mu to jednak w graniu innych ról i to z dużym sukcesem. Niedawno mogliśmy go podziwiać nawet w lekkiej komedii romantycznej "Nie kłam kochanie". I dał radę. Nie mam poczucia misji w moim zawodzie. Wiem, że muszę swoją pracę wykonywać na tyle rzetelnie, żeby dać ludziom wiarygodny produkt. Nie zamierzam też ewangelizować widowni. To nie mój cel.
Serial jest osadzony w kościele, bo jego bohaterem jest ksiądz, ale nie na tym się skupiamy. Pokazujemy fajne historie, które powinny widzom dać trochę do myślenia. Każdy odcinek to zamknięta historia, w której zawarty jest pewien ładunek emocjonalny i morał.
Czy
konsultował się pan z kimś w sprawach kościelnych?
Dotychczas nie było takiej potrzeby.
Dotychczas nie było takiej potrzeby.
Lubi
pan zagadki kryminalne?
Lubię i jak jest taka okazja to oglądam filmy kryminalne. Ale nie jestem pasjonatem tylko takiego kina, po prostu lubię oglądać dobre filmy, zarówno kryminalne, obyczajowe jak i melodramaty. Gatunek nie ma dla mnie większego znaczenia. Uważam, że kino jest po to, aby dawać ludziom to, co lubią oglądać, Ono ma być dla nich rozrywkę i rodzajem zabawy, która daje trochę do myślenia.
Lubię i jak jest taka okazja to oglądam filmy kryminalne. Ale nie jestem pasjonatem tylko takiego kina, po prostu lubię oglądać dobre filmy, zarówno kryminalne, obyczajowe jak i melodramaty. Gatunek nie ma dla mnie większego znaczenia. Uważam, że kino jest po to, aby dawać ludziom to, co lubią oglądać, Ono ma być dla nich rozrywkę i rodzajem zabawy, która daje trochę do myślenia.
Będzie
pan miał czas na wakacje?
Cały czas jestem w pracy. O ile pogoda będzie nam sprzyjać zdjęcia do serialu potrwają cztery miesiące. Na razie kręcimy trzynaście odcinków, a co będzie dalej, to się okaże. Nie wiem, jakie będš dalsze losy tego serialu i nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie.
Cały czas jestem w pracy. O ile pogoda będzie nam sprzyjać zdjęcia do serialu potrwają cztery miesiące. Na razie kręcimy trzynaście odcinków, a co będzie dalej, to się okaże. Nie wiem, jakie będš dalsze losy tego serialu i nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie.
http://film.wp.pl/
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz