Artur Żmijewski: czego warto spróbować w życiu
Artur Żmijewski. Aktor. Wydaje się niedostępny, ale ma serce na dłoni.
WARTO
PAMIĘTAĆ O LUDZIACH
Złapałem
się na tym, że właśnie na planie serialu „Ojciec Mateusz”
uświadomiłem sobie, jak niezwykle łatwo jest popaść w tarapaty.
Żyjemy w biegu i czasem jakiś przypadek, zdarzenie losowe sprawia,
że życie zaczyna się walić. Im dłużej żyję i doświadczam
pewnych sytuacji, tym mocniej czuję, że ważne jest, żeby
zatrzymać się na moment, zwrócić na drugiego uwagę. Warto to
robić, nawet jeśli nie można dać niczego więcej poza
uściśnięciem dłoni. To potem często procentuje obu stronom. Na
planie „Mojego roweru” podszedł do mnie Piotrek Trzaskalski i
powiedział: „Ten Krzysiek (Chodorowski) strasznie się denerwuje,
pogadajcie”. Usiedliśmy naprzeciwko siebie i wtedy zdałem sobie
sprawę, że jestem dwa razy starszy, przypomniałem sobie sprzed 20
lat takiego samego dzieciaka. I tak mi się zrobiło śmiesznie i
dziwnie na sercu. Jako młody aktor przy „Lawie” Tadeusza
Konwickiego zmagałem się z pierwszymi wersami wielkiej
improwizacji: „Samotność, cóż po ludziach, czym śpiewak dla
ludzi...”. Stałem przy oknie. Pierwsza próba, druga, trzecia, a
ja cały czas jestem niepewny. I wtedy jak ten cień przeszedł koło
mnie Holoubek i wysączył mi do ucha: „To konstatacja”. Pomogło.
Kiedy widzę kogoś, kto ma ten problem, podchodzę i mówię dwa
słowa, jak starszy kolega. Pracujemy razem i jeśli on nie zbuduje
postaci, to ja nie będę miał od kogo odebrać emocji i komu ich
oddać.
Zbierałem
kiedyś na pamiątkę scenariusze, spaliłem wszystko. Pamiątki
trzeba zbierać w swojej głowie. Na kilku zdjęciach, żeby
przypomnieć sobie ludzi, których już nie ma, a byli jeszcze przed
chwilą, jak Krzysio Kolberger, Maciek Kozłowski czy Dusia
Trafankowska. Spotkania z ludźmi są ważne. A czego nie warto?
Piekielnie trudne pytanie. Dać wciągać się narkotykom, bo potem
ludzie kończą na Dworcu Centralnym złotym strzałem, jak jeden z
kolegów aktorów, mój równolatek. Nie warto marnować życia
używkami. Przekreślać rodziny. Warto czasami wyjść na spacer,
porozmawiać, żeby znaleźć odpowiedź, choćby jakąś cząstkę
odpowiedzi na pytania, które nas nurtują. I pamiętać, że nic się
nie dzieje od razu.
http://www.kobieta.pl/

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz