czwartek, 25 kwietnia 2013

Artur Żmijewski: czego warto spróbować w życiu

Artur Żmijewski: czego warto spróbować w życiu



Artur Żmijewski. Aktor. Wydaje się niedostępny, ale ma serce na dłoni.


WARTO PAMIĘTAĆ O LUDZIACH
Złapałem się na tym, że właśnie na planie serialu „Ojciec Mateusz” uświadomiłem sobie, jak niezwykle łatwo jest popaść w tarapaty. Żyjemy w biegu i czasem jakiś przypadek, zdarzenie losowe sprawia, że życie zaczyna się walić. Im dłużej żyję i doświadczam pewnych sytuacji, tym mocniej czuję, że ważne jest, żeby zatrzymać się na moment, zwrócić na drugiego uwagę. Warto to robić, nawet jeśli nie można dać niczego więcej poza uściśnięciem dłoni. To potem często procentuje obu stronom. Na planie „Mojego roweru” podszedł do mnie Piotrek Trzaskalski i powiedział: „Ten Krzysiek (Chodorowski) strasznie się denerwuje, pogadajcie”. Usiedliśmy naprzeciwko siebie i wtedy zdałem sobie sprawę, że jestem dwa razy starszy, przypomniałem sobie sprzed 20 lat takiego samego dzieciaka. I tak mi się zrobiło śmiesznie i dziwnie na sercu. Jako młody aktor przy „Lawie” Tadeusza Konwickiego zmagałem się z pierwszymi wersami wielkiej improwizacji: „Samotność, cóż po ludziach, czym śpiewak dla ludzi...”. Stałem przy oknie. Pierwsza próba, druga, trzecia, a ja cały czas jestem niepewny. I wtedy jak ten cień przeszedł koło mnie Holoubek i wysączył mi do ucha: „To konstatacja”. Pomogło. Kiedy widzę kogoś, kto ma ten problem, podchodzę i mówię dwa słowa, jak starszy kolega. Pracujemy razem i jeśli on nie zbuduje postaci, to ja nie będę miał od kogo odebrać emocji i komu ich oddać.
Zbierałem kiedyś na pamiątkę scenariusze, spaliłem wszystko. Pamiątki trzeba zbierać w swojej głowie. Na kilku zdjęciach, żeby przypomnieć sobie ludzi, których już nie ma, a byli jeszcze przed chwilą, jak Krzysio Kolberger, Maciek Kozłowski czy Dusia Trafankowska. Spotkania z ludźmi są ważne. A czego nie warto? Piekielnie trudne pytanie. Dać wciągać się narkotykom, bo potem ludzie kończą na Dworcu Centralnym złotym strzałem, jak jeden z kolegów aktorów, mój równolatek. Nie warto marnować życia używkami. Przekreślać rodziny. Warto czasami wyjść na spacer, porozmawiać, żeby znaleźć odpowiedź, choćby jakąś cząstkę odpowiedzi na pytania, które nas nurtują. I pamiętać, że nic się nie dzieje od razu.

http://www.kobieta.pl/

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

HERMAN I ŻMIJEWSKI W FILMIE OPARTYM NA DRAMATYCZNYCH WYDARZENIACH

HERMAN I ŻMIJEWSKI W FILMIE OPARTYM NA DRAMATYCZNYCH WYDARZENIACH

Historia podmienionych w szpitalu sióstr nie tylko diametralnie zmieniła życie dwóch rodzin, ale też poruszyła całą Polskę.  Inspirowany prawdziwymi wydarzeniami film "Oszukane", z doskonałą Katarzyną Herman i Arturem Żmijewskim zobaczymy w kinach już 10 maja.



"Oszukane to historia o dojrzewaniu. Każda z kobiet w tej historii musi przejść przez próbę, która pokaże, czy potrafi kochać, wybaczać. I matki, i córki buntują się wobec tego, co je spotkało, każda z nich została jakoś oszukana" – tłumaczy producentka filmu, Krystyna Lasoń.



"Oszukane" to kino, w którym odnajdzie się każdy. Bo pokazuje jak nieprawdopodobną siłę potrafi znaleźć w sobie człowiek, gdy los wystawia go na wielką próbę. W emocjach bohaterów odnajdzie się wielu z nas. "Film stawia takie pytania, które ważne są zarówno dla bardzo młodych widzów, jak i dla całkiem dojrzałych: kim jestem, kogo kocham, kto jest dla mnie najważniejszy, co zrobię, gdy stracę tę najważniejszą na świecie osobę" – dodaje producentka.
W roli bliźniaczek zobaczymy autentyczne siostry – Karolinę Chapko ("Yuma") oraz Paulinę Chapko ("Sala samobójców").  Rodziców, którzy ponoszą największy koszt pomyłki sprzed lat zagrają: Katarzyna Herman, Artur Żmijewski oraz Ewa Skibińska.
"Oszukane" w kinach od 10 maja.


plejada.pl